Pierwszy mój artykuł w „Komentatorze” chciałbym poświęcić chwytliwemu ostatnio tematowi upadku moralnego obywateli polskiego mikroświata. Wiem, iż dla wielu jest to już sprawa nieco wyeksploatowana, ale mimo wszystko postanowiłem zaprezentować swoją opinię.
Otóż jak wiemy jest w naszym v-świecie grupa krajów, które osiągają desperacko niski poziom… wszystkiego. Wurstlandia, Siedmiogród, Ciprofloksja – to tylko paru jej reprezentantów. Nie zamierzam się tutaj rozwodzić nad działalnością ich obywateli i władz, bo to jest aż nadto widoczne. Bardziej interesują mnie jej motywy i kwestia wywoływania przez te kraje tak znaczącego rezonansu w społeczeństwie mikroświatowym.
Moim zdaniem to czego aktualnie doświadczamy w wirtualnym świecie jest niejako odbiciem tego co możemy zaobserwować w realnej rzeczywistości. Mowa tu o postępującej, niczym nie hamowanej degradacji umysłowej i moralnej wśród młodzieży, ale i dorosłych. Mamy bowiem do czynienia z odwróceniem wartości – to co kiedyś było uznawane za potrzebne i godne naśladowania, dziś jest wyśmiewane i masowo porzucane. W dodatku telewizja lansując hasło: „zła wiadomość to dobra wiadomość” powoduje, że dla dzieciaków jedynym sposobem na zwrócenie na siebie uwagi jest awanturnictwo, prowokowanie, bazowanie na niskich instynktach, poparcie dla doktryny chaosu, destabilizującej wszystko wokoło. Dziś nie liczy się już z jakim rozmachem i precyzją coś zbudujemy, dziś ma znaczenie jak szybko i głośno coś zniszczymy. Nieważne ile pracy ktoś włożył w osiągnięcie zamierzonego celu – większą popularnością będzie cieszyć się wiadomość o całkowitym unicestwieniu tejże pracy. Właśnie na takiej zasadzie działają wyżej wymienione państwa, które dodatkowo w bardzo wielu przypadkach obierają sobie za ustrój socjalizm czy komunizm i obnoszą się z postaciami Che Guevary czy Fidela Castro, niejako dopełniając dzieła zniszczenia.
Należy jednak postawić pytanie dlaczego kraje istniejące od paru lat i szanowane przez dojrzałych mieszkańców Pollinu w ogóle interesują się takimi enfants terrible. Myślę, że po części chodzi o zazdrość, być może także o honor – cnotę obecnie dość rzadko spotykaną. Po prostu bardzo chcielibyśmy by państwa takie jak Trizondal czy Sclavinia były w centrum wydarzeń, posiadały wielu aktywnych obywateli itd. Oczywiście nie należy zapominać, że yoyonacje osiągają ten cel poprzez działalność destrukcyjną czyli w modny dziś sposób, jednak zawsze pewien niedosyt pozostaje, bo „dlaczego oni, a nie my?”
Kwestię zszarganego honoru odczułem na własnej skórze, niepotrzebnie unosząc się po utworzeniu Ludowej Republiki Trizondalu. Otóż cała ta afera wywołała we mnie mechanizm obronny – chciałem za wszelką cenę pozbyć się tworu, który psuje dobre imię moje a także całego Trizondalu. Teraz, patrząc na to z perspektywy czasu przyznaję, iż był to mój błąd. Reagowanie honorowo wobec ludzi bez honoru nie ma wielkiego sensu, może co najwyżej przysporzyć nerwów i jeszcze bardziej rozpędzić machinę kłamstwa – machinę, która zapewnia byt wszelkim awanturnikom.
Zmierzając ku końcowi uprzedzę od razu, że nie będzie to koniec optymistyczny. Twierdzę bowiem, że sytuacji z jaką mamy dzisiaj do czynienia nie można w żaden sposób odkręcić stosując rozwiązania jakie zapewnia nam mikroświat. Oczywiście możemy objąć kraje pokroju Wurstlandii czy Siedmiogrodu absolutnym ostracyzmem, jednak będzie to tylko załagodzenie problemu, bo awanturnicy nadal będą jątrzyć i szargać dobre imię polskiego świata wirtualnego, zniechęcając osoby dojrzałe i inteligentne do przyłączenia się do niego. Jedyne co może uratować nasz wirtualny dom to całkowita zmiana trendów w świecie realnym, powrót starego porządku i wartości. W przeciwnym razie zostaniemy zalani falą coraz większej głupoty, ignorancji i kłamstwa. Na zmiany w ogóle się nie zanosi, więc podejrzewam, że v-świat jaki znamy od kilku lat przetrwa tak długo jak my w nim przetrwamy.